Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2011

Poważny wiek

Najstarszy z czterech synów wszedł w tym tygodniu w poważny wiek lat trzynastu. Poważny, ponieważ zobowiązuje. Wielokrotnie w naszych rodzinnych rozmowach przewija się temat odpowiedzialności, a także praw i obowiązków. Nie, żeby były to jakieś sztucznie narzucone tematy do zrealizowania. Nasze rozmowy wywołuje samo życie. Tę środową - również. Postanowiliśmy, wspólnie z mężem, że założymy młodemu młodzieżowe konto w banku. W środę rano, po wręczeniu prezentów i wyprawieniu zdrowych dzieci do szkoły, poszłam z jubilatem do oddziału banku. Przy podpisywaniu umowy, konsultant zwrócił się do syna: - Poproszę o imię pana ojca. Młody wyglądał na mocno zdziwionego. Po raz pierwszy ktoś zwrócił się do niego per PAN. Gdy zajarzył, o co chodzi i dokończyliśmy formalności, widać było, że rozpiera go duma. Usmiechał się do siebie, szczęśliwy i rozpromieniony. W domu, ostudziłam nieco zapał młodego, przypominając mu, że nabycie nowych praw - takich jak prawo do samodzielnego podpisywania niektóryc...

Deszcz

Internet nawala, ale to nie powód, żeby się poddać. Trudno, skoro nie mogę pisać online, to zapiszę "do szuflady", a opublikuję później. W domu - szpital. Jedno od drugiego - zapalenie oskrzeli, a teraz jakieś zapalenie gardła.  Juniorstwo ogólnie znudzone, choć w użycie poszły ulubione filmy. W końcu - ile można? Że więcej snu potrzebują (najmłodsi), postanowiłam coś od siebie opowiedzieć - bo jakże znaleźć bajkę odpowiednią do aury? No i w ten sposób powstała ta właśnie: Chłopiec leżał w łóżeczku, na wygodnej poduszce i pod ciepłą kołderką. W ogóle nie chciało mu się spać. Przytulał ulubione przytulanki, oglądał ulubione książeczki, przewracał się z boku na bok i nie mógł zasnąć. Za oknem padał deszcz i dzwonił w szyby. - Mamo! - zawołał. - Słucham synku? - mama od razu zjawiła się w pokoju, pogłaskała Chłopca po głowie i przyjrzała mu się uważnie. - Co się dzieje? - Nie mogę zasnąć. - odpowiedział Chłopiec. - Dlaczego? - zapytała mama. - Bo ten deszcz tak pada i pada... - ...

Postanowienia noworoczne

Nowy Rok to przyjemny moment: człowiek otwiera nowy, czysty rozdział, całe dwanaście miesięcy. Dlatego przyjęło się robienie sobie noworocznych postanowień. Z mojego punktu widzenia, czyli punktu widzenia szefa działu zarządzania zasobami ludzkimi oraz dyrektora ds finansów solidnej ośmioosobowej firmy, jaką jest rodzina, takie postanowienia wymagają odpowiedzialnych przemyśleń. Z tej właśnie przyczyny ja postanawiam sobie po cichu. I co rok, po cichu się z tego rozliczam. Uczciwie przyznaję, że dotrzymanie nawet takich cichych obietnic nie zawsze się udaje. Te ubiegłoroczne uznałam za zrealizowane: zagnieździliśmy się w nowym mieszkaniu i wprowadziliśmy w nasze rodzinne życie pewne zmiany. Nie znaczy to wcale, że jestem supermamą, a nasz dom jest idealny. Realnie wygląda to tak: ogarniam sprawy domowe w 75%, czasami więcej. Nie zależy mi na tym, aby wszystko w naszym rodzinnym życiu było "pod linijkę". Poza tym, wydaje mi się, że zarówno ja, jak mąż i dzieci przestaliśmy się...

Docieplanie przeziębionych

Mrozy zelżały, śniegi stopniały i przyszedł czas na zimowe wirusy. Wystarczyło kilka dni w szkole czy przedszkolu i czwórka latorośli zaczęła kichać, chrypieć i ogólnie uskarżać się na samopoczucie. Pomimo przedsięwziętych środków zapobiegawczych, pierwszy bój z mikrobami zakończył się fiaskiem. Czosnek, miód, cytryny i sok malinowy okazały się zbyt słabe, więc ruszyłam na osiecz z poleconym przez dobrą znajomą napojem imbirowym. O tym, że imbir, gdy świeży, świetnie rozgrzewa i nadaje się jako dodatek do napojów i potraw o korzennym smaku wiedziałam od dawna, ale zastosowanie go jako leku na przeziębienie było dość odważnym debiutem. Choć preferuję naturalne środki lecznicze i zwykle wystarczają one w domowych kuracjach, to jednak wszelkiego rodzaju syropki, kropelki i smaczne musujące napoje podaje się dzieciom zdecydowanie łatwiej. Imbir najpierw trzeba było posiekać. Był dość twardy i, oczywiście, łykowaty, więc podziabanie go na sześcianiki mniej więcej 1 mm szesciennego było w mo...

Chała na wysokości!

Nie, ta notka nie będzie traktować ani o niebiańskich porządkach ani rządach w kraju. Dziś spokojne, poświąteczne i posylwestrowe refleksje. Boże Narodzenie to czas, kiedy człowiek z nieco innej perspektywy patrzy na swoje życie. Sprzyja temu atmosfera rodzinnych spotkań, obdarowywanie bliskich, porównywanie tego roku z poprzednim i jeszcze poprzednim... Dzieciaki rosną, dorośli dojrzewają. Najmłodszy, rozczulająco szczerze kolędował "Chała na wysokości", więc będzie co wspominać :) - ale refren już skorygowany i świeżo upieczony trzylatek śpiewa poprawnie politycznie. Zrobiliśmy się bardziej rodzinni. Wyjątkowo w tym roku zaplanowaliśmy Sylwestra przed telewizorem i przygotowaliśmy stos płyt z filmami dozwolonymi od 12 lat. Z pozoru wyglądało mało atrakcyjnie, więc obok leżały wspaniałe planszówki, świeżo podarowane przez Św. Mikołaja, w którego wciąż wierzą dwaj najmłodsi. Ale przy śmiechu, komentarzach, przewijaniu co zabawniejszych scen, ocieraniu (wcale nie ukradkiem) łe...