Święta, święta i po.
W grudniu nie piszę. I to nie jest postanowienie noworoczne. Są w roku 3 miesiące, kiedy zdarza mi się zapomnieć jak się nazywam, albo którego dziś mamy: czerwiec, wrzesień i grudzień. Z tych trzech ostatni jest szczególny – obfituje w okazje, wymusza kulinarne eksperymenty, wiąże się z podróżami, spotkaniami rodzinnymi oraz w gronie przyjaciół, a na dodatek w tym czasie rozsądek i moja astma każą mi trzymać się z dala od wszelkiego rodzaju zbiorowisk ludzkich i placówek medycznych, gdzie o byle infekcję łatwo. I jakoś to trzeba pogodzić. Jednocześnie - jest dobry czas na wiele rzeczy. Przede wszystkim trzeba w grudniu sporo spraw ogarnąć i sporo podsumować. Długie jesienne wieczory, światła, muzyka (głównie kolędowanie naszych muzykujących dzieci) i symbole powodują, że człowiek ma więcej czasu na refleksje i okazje, by się nimi podzielić. Refleksja 1: Światło Nie bez powodu wiele ważnych świąt w różnych religiach przypada właśnie na przełom jesieni i zimy: to czas przemiany światła. ...