Recenzja - "Dzieciaki z ulicy Tulipanowej, czyli Prawa Małych i Dużych"
Nie mogę powiedzieć, że się rozczarowałam. Książka Joanny Krzyżanek „Dzieciaki z ulicy Tulipanowej, czyli Prawa Małych i Dużych”, wydana przez wydawnictwo Jedność, inspirowana Konwencją o Prawach Dziecka to zbiór dziewięciu krótkich zabawnych opowiadań, których bohaterami są dzieci. Każda z humorystycznych, łatwo przypadających do gustu przedszkolakom czy pierwszoklasistom historyjek oparta jest na jednym z ważnych praw: do imienia i nazwiska, do tajemnic i marzeń, do zabawy, do odpoczynku, do emocji, do życia bez przemocy, do własnego zdania, do opieki lekarskiej oraz do jedzenia. Napisana została językiem prostym i dużą czcionką, a tekst podzielono na krótkie sekwencje, dzięki czemu nie sprawi trudności nawet początkującym czytelnikom. Przyciąga również uwagę bogatą szatą graficzną. Subtelna linia rysunków i pastelowe kolory ilustracji Marcina Ciseł harmonizują z pozytywnym przekazem książki. Dodatkowo, każde prawo jest wyodrębnione na osobnej, zielonej stronie, jakby sugerując, że warto do niego wrócić i zastanowić się później.
Czego mi w tej książce zabrakło, to wprowadzenia, wstępu - choćby tylko kilkuzdaniowego - do rodziców czy innych dorosłych, od których przecież zależy, by pozycja ta dotarła na dziecięcą półkę. Osobiście potraktowałabym przedstawione w „Dzieciakach z ulicy Tulipanowej …” historie jako pretekst do podjęcia z przyszłymi obywatelami rozmowy na ważne tematy. Nie unikajmy jej. Każdy rodzic pragnie, by jego dzieci były szczęśliwe, szanowane przez innych, nie krzywdzone i nie poniżane. One kiedyś będą dorosłymi ludźmi i to, czym nakarmimy je teraz, zaowocuje ich świadomością i dążeniami w przyszłości. Warto, by wiedziały co to znaczy szanować prawa człowieka. Każdego człowieka.
Komentarze
Prześlij komentarz