Przerwa techniczna

Długo milczę, bo sprzętu mi brak. Wróciłam do kartki i ołówka i cieszę się, że nie do rysunków naskalnych. Sporo spraw było do poskładania - począwszy od kości dziewięciolatka, poprzez wewnątrzrodzinne kryzysy aż po nowe naukowe i zawodowe wyzwania. Daję radę.

Gorzej z moim kompem. Pół roku zaowocowało padnięciem 3 laptopów, a stary stacjonarny rzęch ledwo wyrabia, bo mu się nowy software cofa ;) Jeszcze trochę. Ciułam to tu, to tam. Co się uzbiera, to się wyda. Przelewam wirtualnie i przelewam, aż mi się ulewa. Ale jak już konkretnie nabiorę, to wleję w konkretną inwestycję.

Tymczasem zasypywać notkami nie będę, choć z ołówka odtworzę to i owo. Niebawem.

Komentarze

  1. Ale się, z przeproszeniem, za bardzo nie obcyndalaj. Bo tu się czeka!

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Asiu, powiem krótko: nic tak jak Łoterluu nie podnosi na duchu. Się ogarnęłam. Z grubsza.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

W rankingu

Jeszcze jeden żonkil, czyli ... gdybym znała Kadisz

Szkoła - młódź cierpi na tem